przed startem

Odbieramy książki z siedziby Fundacji Dziecko i Kultura

przed startem

Pakujemy naszego Baltazaara

Tankujemy Baltazaara na Motostrefie; dzięki ich uprzejmości nie musimy się martwić o paliwo podczas Poland Mongolia Trans-Siberian Expedition.

3 czerwca

 Wschód... Dosłownie i w przenośni... I Litwa.

4 czerwca

No to udało się wyrwać z Moskwy ma-sa-kra!!! Z obwodnicą Moskwy i korkami walczylismy od 10ej

5 czerwca

No to kierunek Ufa- pierwsze kontrole policyjne za nami. Bez problemów;, na lajcie: po co wy tam jedziecie? "Przecież tam nic nie ma???!"
Rady dwie dla w s zystkich :
1. Wszystko z uśmiechem-to działa; legendy o skorumpowanej i źle nastawionej policji to wierutna bzdura! Ludzie sami podchodzą i rozmawiają, wszystko jest ok.
2. Jeśli na 5. kilometrowym podjeździe wlecze się przed wami wrak to w żadnym wypadku go nie wyprzedzajcie;) na bank stoi tam radiowóz z lornetką!

8 czerwca

Przejazd przez Ural-w środku cumulusa! A w defie (a dokladnie Santanie) Martin-gość z Hiszpanii, ktory samotnie jedzie na.. koniec Syberii. Szacunek! (Choć zużył już wszystkie części zapasowe)

10 czerwca

Jestesmy 500 m od granicy z Mongolią. Standardowa temperatura latem, czyli 3stopnie w nocy. Do tego meeerga wiatr, bo to step i nie ma go co zatrzymać. Znaleźliśmy już 2 kanistry które były puste i był to wystarczający powód żeby poleciały... dziś spanie w sposób przetestowany wczoraj- ręcznik na twarz; temperatura wokół nosa jest wtedy wyższa; ) Dojazd do granicy fenomenalny! Tajga zmieniła się w słony step. Widoki trudne do opisania przy użyciu ogólnie przyjętej nomenklatury; to jest coś, co dla Europejczyka nie mieści się w kanonach "wow" i "lol". Bliskie spotkanie z wielbłądami
A wcześniej? Wizyta na kolejnym pieriewale-dalej już byśmy i tak nie dojechali.... przed nami ponad pół kilometra przepaści. Wjechalismy na ponad 2100m. Tajga powoli znikała i pojawiły sie niekończące sie pustkowia głazów, bagien i śniegu. Wokół zapach trawy i jałowca i ... nic wiecej. Wracając okazało się, że nasze podejrzenia co do sprzęgła były nietrafione.... zablokował się "tylko" hamulec w tylnym kole, ale przy pomocy lokalnego magika udało się go reanimować. Zjazd z góry i dojazd do granicy skutkował tym, że śnieg przełożony do bębna hamulca przechodził od razu w stan gazowy.
Jest godzina 2.30 ( 21.30 czasu polskiego)- idziemy spać; w czapkach, kurtkach i foliach termicznych (nie licząc spiworów oczywiście rześko!

11 czerwca

W nocy było 0stopni. Przejście granicy Rosji przeszło wyjątkowo sprawnie. Za to granica Mongolii.... dwie godziny leżymy na wyschnietej trawie; gdzieś wsiàkli pogranicznicy! Stoimy na przejściu razem z karawaną niemieckich motocyklistów; wokół nas skaczą tarbakany- takie mongolskie pieski preriowe (choć jednego już nie ma-upolował go orzeł lub inne latające coś). Zaczyna prażyć słońce, co bie zmienia faktu, że zaspy śniegu leżą.

13 czerwca

Dzisiejszy poranek-pobudka w gerze. W tle-stawianie kolejnej. Dziś - walczymy dalej z hamulcami, które raz działają a raz nie.

14 czerwca

Trochę o ułomności ludzkiej psychiki. Wczoraj przeżyliśmy przejazd przez Gobi nocą. Do tej pory, jak ktoś mówił o zludzeniach optycznych i skrótach jakimi posługuje się ludzki mózg-nie wierzyłem; w nocy wszyscy widzielismy jadące auta, ktore okazywały się pasmem traw, owce które byly jednak krzakami suksułów i kępy zarośli na drodze, które w ostatnim momencie przeistaczaly się w .... śpiące stadko koni. Cienie wydłużały się wprost proporcjonalnie do ilości przejechanych kilometrów, a wydmy wydawały się pionowymui ścianami. Niesamowite uczucie-nie wiem jak z BHP, ale i tak zgodnie polecamy taki happening!

19 czerwca

Przekroczyliśmy granicę Mongolsko-Rosyjską bardzo sprawnie. Jedynym minusem była oczywiście Mongolska autostrada; ale rozgryźliśmy już ją: trzeba ZAWSZE jeździć obok niej-stepem, ponieważ na drodze są dziury tak duże, że samochód wiesza sie czasami na ramie! Dojechaliśmy już do Bajkału odwiedzając w międzyczasie upadłe syberyjskie wioski i miasto widmo-opuszczone osiedla itp. A na uboczu miasta elektrownia w stanie rozkładu z bardzo sugestywnym "logo" z atomem na pierwszym planie. Wygląda na to, że to jest przyczyną wyludnienia miasta, więc jednomyślnie podjęliśmy decyzję o ewakuacji.

21 czerwca

Trochę refleksji z końca dnia... Im dłużej czekamy na tarsjon do Datsuna (bo nikt nie słyszał na Syberii o Nissanie) tym wiecej do nas dociera:
Kobieta która zawiozła nas nad Bajkał zarabia pracując 18 godzin dziennie około 1500 zł jako waditiel (taxi). Stać ją na "normalne" życie-dacza na ogrodkach działkowych bez bieżącej wody i rata za 14 letniego Mitsubishi Lancera. Michaił ma 7 lat i mieszka z babcią bo na dwie osoby dieng nie chwatit. Wracając znad Bajkału poprosiła, czy moglibyśmy na 5 minut podjechać pod szpital (tam pracuje babcia) i tam właśnie (na chodniku) spotkała się z synem... 5 minut dziennie i tak od 3 lat.... i dalej na taxi... na pytanie nasze co z ojcem Michaiła -nie znaju, paszoł.
Auto Jany byłoby już dawno spłacone, ale pijany gość rozbił je 30 letnią ładą, a policjanci pomogli mu załatwić żółte papiery; "żeby sobie chłop życia nie zmarnował". Jana za czas postoju samochodu w naprawie dostawała 25 rubli dniówki (najtańszy chleb kosztuje 28 rubli-sprawdziłem w Magazinie Sputnik, Szelechof) a naprawa odbyła się oczywiście na jej koszt ( bo psychicznego sądzić oczywiście nie nada -prawa człowieka, czy jakoś tam...) W ramach rozrywki sprawdziłem na allegro -poduszka silnika kosztuje u nas 100zl; w Rosji 1200 przy jej pensji 1500 (przeliczając z rubli).
Tak też wygląda Syberia...

 

26 czerwca

Pędzimy w kierunku Europy (w zasadzie to na granicy kontynentów już stoimy; kawa gotuje się już w Europie;)
A po drodze-ciąg dalszy happeningu społecznego pt. "Zbieramy podpisy w Kraju Rad" Dzisiejszy odcinek sponsorowali Isman i syn-Tadżykowie, których zaholowaliśmy na stację benzynową. Ich 200 letnie żiguli ze skasowanym bagażnikiem stanęło w polowie drogi-"saliarki niet "
Podwózka na stację, podpisy na masce i wymiana kontaktów i ... wielkie znaki zapytania nad ich głowami: "o co tym gościom chodzi? Holowanie za darmo?? I do tego popisane auto???? I że z Polski-gdzie to-koło Kazachstanu, czy Turkmenistanu?????? BEZCENNE
P.s. Paweł -Przespałeś niezłą akcję; )

27 czerwca

Kolejne spotkanie z przedstawicielami władzy wykonawczej i.... kolejne obalanie mitów.
Obudziła mniej cisza (moja kolej na spanie); nad głową widzę twarz ewidentnie rosyjska (wiecie o co chodzi . Procedura jak zawsze: dokumenty woditiela i maszynu, gdie jedietie itp.
-yyyy... nie mamy włączonych świateł? Ups! No przecież właśnie mieliśmy je włączyć;)
- Pażałsta... no kak szto eta? Eta flamaster! Piszytie.... na maszynie!
Najwyższy poziom konsternacji, potem chwila wahania i tak na masce Baltazaara pojawił się tag przedstawiciela drogówki z Permu! Po wyrazie twarzy widać było, że musiało to wstrząsnąć jego dotychczasowym życiowym kodeksem
A odnośnie życiowych wartości coś jeszcze? Spotkanie pod sklepem w Wygwizdowie Dolnym:
-A wy odkuda?
-Iz Polszy.
-Aaa.... No, zdies łutsze. Zdzies tanki dziełajem i gazu mnoga...

28 czerwca

Wybraliśmy alternatywną drogę do Moskwy-przez Perm, czego konsekwencją był przejazd trasą tranzytową, 400km przez las: żadnej stacji, żadnych domów, żadnych ludzi! W ten sposób przejechaliśmy Ural (a psychika w takich chwilach działa! Nie da się tego racjonalnie opisać). Koniec końców, na zmiany dotarliśmy prawie do Moskwy; nic nie urwane (a byłby to w tych okolicznościach przyrody nie lada problem), spalony caly bak paliwa (zapas kilkudziesięciu litrów jechał w kanistrach-aż tak dramatycznie nie było;)
Po południu wciąż kierowaliśmy się okrutnie zmasakrowaną drogą na Moskwę, odwiedzając przy okazji takie perełki jak zrujnowana historyczna cerkiew, nie użytkowana już od kilkudziesięciu lat (patrząc na rosnące w środku drzewa). "Nieużytkowana" to oczywiście rzecz względna, o czym przekonaliśmy się w środku. .. Niestety nie poznaliśmy autora ołtarzyka który zbudowany z kilku cegieł zajął miejsce oryginalnego, zutylizowanego w czasach prosperity CCCP. Fakt faktem, że zbudowany z "prywatnych datków" ołtarz wyglądał surrealistycznie w ruinach cerkwi, na środku Niczego. A freski, na których każdy miał za plecami "swojego ducha" przypomniały o nocnym przejeździe przez Ural.

SZCZEGÓŁOWA RELACJA ZDJĘCIOWA:

Free counters!

PATRONI I PARTNERZY "CHALLENGE: ARMENIA"

patronat honorowy wyprawy

ZAPOWIEDZI: