Dane Konsulatu Honorowego RP w Mongolii:

Adres urzędu:

Bayangiin Ekh building, Chingis avenue 1/18
3 khoroo, khan-Uul district, 17030 Ulaanbaatar
skypost - 36, P.O.Box - 968
17030 UB, Mongolia

Kontakt:

Tel.:  +976-11-345886,
Fax.: +976-11-345888,

Osoby kontaktowe:

Ravdan Yanjmaa (język angielski)
Tel.: +976-99927193
                                                                                                                                   
Tuvshinjargal Sodovsuren (język polski)
Tel.: +976-99994968
Tel.: +976-99094968



Mapy

aktualny układ drogowy i baza turystyczna

Zainteresowanych prosze o kontakt; dysponujemy również dokładniejszymi mapami które można uzyskać droga mailową

Budowa geru (jurty)

Dla zainteresowanych projekt budowlany do wysłania e-mailem

Mongolski charakter

teksty autorstwa Ryszarda Kulika:

 

 

Otwartość Mongołów, ich koczowniczy tryb życia oraz wolność jaką oferuje step są czynnikami, które wzajemnie na siebie oddziaływują, tworząc harmonijną całość i jednocześnie stanowią przejaw doskonałego przystosowania się ludzi do trudnych warunków. Życie na stepie ukształtowało specyficzny rodzaj tożsamości, której podstawową cechą jest brak wyraźnych granic. Mongoł pojmuje siebie o tyle o ile uczestniczy w życiu większej zbiorowości. Rozumowanie w kategoriach zbiorowości wymusza zaś częściowe zawieszenie indywidualnych potrzeb oraz poczucia intymności. Dobre jest to, co jest korzystne dla zbiorowości. W takim świecie nie ma miejsca na zbytni indywidualizm i prywatność. Jurta oferuje tylko jedno pomieszczenie dla wszystkich, posiłek spożywa się z tego samego naczynia co inni, swoje potrzeby fizjologiczne załatwia się często w bezpośredniej bliskości innych (w stepie trudno schować się za drzewem, bo ich po prostu nie ma), a podczas wielodniowej podróży w autobusie panuje niesłychany ścisk i wszyscy opierają się o siebie lub leżą na sobie. Mongołowie znoszą to wszystko z naturalnym spokojem ale jednocześnie niefrasobliwie naruszają intymność i poczucie prywatności innych, co w przypadku Europejczyka stanowi najczęściej szok.

 

Odporność na przeciwności losu związana jest u Mongołów również z charakterystycznym pojmowaniem czasu. Otóż czas w tamtejszej rzeczywistości nie ma wyraźnego podziału na godziny i minuty. Przypomina raczej bezkształtną masę, która toczy się zupełnie niezależnie od człowieka, pozostając poza jego wpływem. My, Europejczycy przyzwyczajeni jesteśmy do manipulowania czasem, a raczej kontrolowania zdarzeń w kontekście czasu. Możemy zatem przyśpieszyć lub skrócić jakieś wydarzenie, możemy odwlekać i wydłużać coś, jeżeli takie są nasze oczekiwania. W Mongolii jest inaczej - wszystko trwa dokładnie tyle ile trwa i nikt nie próbuje w to ingerować. Dlatego dla Mongołów dużą trudność stanowi umawianie się na konkretną godzinę. Nikt nie jest przecież w stanie przewidzieć jak długo będzie trwała jakaś rozmowa, podróż, posiłek czy inne zdarzenie. Nikt w to specjalnie nie ingeruje. Jeżeli zatem autobus wyrusza w trasę i zabiera po drodze pasażerów, to nikt się nie śpieszy, nawet jeżeli może to opóźnić jego przyjazd o kilka a nawet kilkadziesiąt godzin. Wszyscy to akceptują i godzą się na to z niewymuszoną cierpliwością i pokorą.

 

Gotowość niesienia pomocy, gościnność oraz towarzysząca jej naturalność po obu stronach wydają się koniecznością w trudnych warunkach stepu. Jadąc wiele dziesiątek, a nawet setek kilometrów i nie napotykając otwartych i gotowych do pomocy koczowników, można było niechybnie stracić życie. Z drugiej strony gość stanowi niewątpliwą atrakcję dla oddalonych o setki, tysiące kilometrów mieszkańców jurt. Gość to informacje o świecie, prezenty, ale może przede wszystkim okazja spotkania się z innym człowiekiem.

 

Okresowe przenosiny czynią nieopłacalnym rozbudowywanie stałych siedzib, więc tutejsi ludzie rozwinęli w sposób doskonały budowę prostych i niezwykle funkcjonalnych namiotów, które są w stanie dać schronienie zarówno przed palącym słońcem, silnymi północnymi wiatrami oraz przeszywającym 40 stopniowym mrozem.

Wszystkie jurty wygląda podobnie, zawierając te same meble, sprzęty, buddyjski ołtarzyk oraz zdjęcia domowników. W każdej jurcie obowiązują również te same zwyczaje. Bodaj najważniejszym z nich jest obowiązek przyjęcia każdego, kto przybywa w gościnę. Patrząc europejskimi oczami wielokrotnie przeżywaliśmy zdumienie, gdy obcy Mongołowie wchodzili do obcych jurt i czuli się tam jak u siebie w domu. Nie wykazywali przy tym najmniejszych oznak skrępowania i poczucia, że w jakikolwiek sposób nadużywają gościnności. Podczas, gdy my posyłaliśmy na lewo i prawo uśmiechy kryjące naszą niezręczność, dziękowaliśmy za wszystko po pięć razy i chodziliśmy na palcach, nasi Mongolscy towarzysze, będący również gośćmi częstowali się wszystkim bez zahamowań nie dziękując przy tym, konwersowali z gospodarzami, jakby znali się od wielu lat i wychodzili z jurty wtedy, gdy mieli na to ochotę nie tłumacząc się przed nikim.





dla odważnych - wycinek ze stepowego menu (www.bayangol.pl):

Trochę szperania po internecie, kilka przeczytanych książek i przewodników (patrz linki) i troche informacji udało się zdobyć. Ponadto, z racji tego, że nie ma chyba sensu ponownego redagowania istniejących już w interneciei tekstów, poniżej zamieściłem również kilka cytatów (mam nadzieję, że autorzy się nie obrażą; teksty załączone są w orginale, z przypisanym adresem dla zainteresowanych).

 

 

Klimat: Mongolia leży w strefie kontynentalnej charakteryzującej się dużymi amplitudami temperatur i opadów. Termin wyjazdu szacowany na przełom czerwca i lipca; to okres o stosunkowo rozsądnych temperaturach w nocy (raczej nie powinny spadać poniżej zera), ale jeszcze "humanitarnych" temperaturach w ciągu dnia, tzn poniżej 30st. C. Większość opadów rocznych przypada na okres lipiec-sierpień, więc również one nie powinny być problemem. Burze i zamiecie piaskowe przypadają zazwyczaj w okresie marca i kwietnia, choć bardzo niska wilgotność sprzyja dużemu zapyleniu również w ciągu reszty roku. Z tego też względu zamontowany będzie dodatkowy filtr piaskowy na ukłądzie dolotowym do silnika.

Trasa: Trasa do Irkucka to w dużej większości drogi asfaltowe (lepszej lub gorszej jakości) do przejechania de facto samochodem osobowym. W Mongolii znikoma część dróg to drogi utwardzone; przy zmarzlinie którą charakteryzuje się ten obszar Azji, problemem mogą być przejazdy w trakcie i po ulewach, gdyż woda nie wsiąka w zamarznięty grunt powodując że drogi mogą być nieprzejezdne. W Mongolii, wbrew utartym wyobrażeniom jest całkiem sporo rzek, na których nie zawsze zbudowane są mosty. Przeprawy w wielu miejscach będą odbywały się brodami, lub na skrzyni samochodu ciężarowego (Mongolski rodzaj przeprawy promowej). Definicja drogi mongolskie różnią się od steerotypu drogi funkcjonującego w umyśle europejczyka - zazwyczaj są to przetarte w stepie koleiny, które czasami łączą się lub przebiegają równolegle względem siebie i nie oznacza to, że zawsze prowadzą do tego samego miejsca.

Paliwo: W Europie paliwo jest osiągalne bez problemu. Większe odległości między stacjami paliw będą na terenie Azji, zwłaszcza w Mongolii - rzędu nawet kilkuset kilometrów Z tego względu potrzebny będzie dodatkowy zbiornik na paliwo lub kanistry, oraz reżim tankowania "zawsze do pełna" na każdej napotkanej stacji.  Podobnie rzecz ma się z zakładami mechaniki pojazdowej, a tym samym - zapasem części. Podczas azjatyckiej części podróży nie ma co liczyć na autoryzowany serwis lub zakłady typu: diagnostyka komputerowa, czy regeneracja turbosprężarki. Z tego względu przewidziany jest przejazd samochodem z wolnossącym silnikiem diesela, bez zbędnej elektroniki.

Miejsca postoju: Ze względu na bardzo małe zaludnienie i praktycznie nie występującą bazę turystyczną, samochód wyposażony będzie w zaplecze campingowe zbudowane w miejscu skrzyni ładunkowej. Dodatkowo zabrany będzie zapas żywności i wody oraz podarunki dla mieszkańców, choć tego obawiam się najbardziej; nie chciałbym być potraktowany jako ignorant rozdając "szklane paciorki Indianom" (pomimo, że wszystkie przewodniki i książki wspominają o tej formie kontaktów międzynarodowych). Większe miasta to osady stałe, w przeciwieństwie do obozowisk składających się z gerów (jurt nomadów), które potrafią zmieniać lokalizację nawet kilka razy w roku. Z tego też względu trzeba pamiętać, że droga nie zawsze musi się kończyć osadą ludzką. Jednym słowem "droga jest celem, a nie środkiem dotarcia do celu".

Mentalność ludzi: Mongołowie są podobno narodem bardzo otwartym, a małe zaludnienie sprawia, że nie zdążyli się jeszcze zrazić do turystycznej szarańczy. Poza tym, będziemy dla nich takimi samymi egzotycznymi stworami jak oni dla nas:). Inna sprawa, że żaden z nas nigdy nie miał predyspozycji do generowania konfliktów (zwłaszczaa międzynarodowych) więc zakładamy, że po naszym powrocie stosunki polsko-mongolskie nie ulegną ochłodzeniu. Na pewno warto (choćby dla własnej kultury osobistej) przestrzegać pewnych reguł podczas wizyty w jurcie, jak również podczas obchodzenia się z ogniem (który jw kulturze mongolskiej jest jednym z elementów świętych). Zapraszam do zagłębienia się w lekturę zakładki linki, gdzie znajdzienie kilka ciekawych pozycji.

Wizy: Wiza do Mongolii na okres 30 dni jest osiągalna bez większych problemów, jak również wiza tranzytowa przez Rosję. Przejścia graniczne (pomimo że ruch przygraniczny między Rosją a Mongolią odbywa się bez przeszkód w wielu miejscach) dla obcokrajowców nie są dostępne w 100 procentach. Udostępnione są jedynie główne przejścia graniczne i te zostały wytypowane na etapie planowania trasy.

Przestępczość: Po lekturze różnych publikacji na ten temat wnioskuję, że nie ma za bardzo czego się obawiać i poza zatłoczonymi targowiskami, typowa przestępczość "kieszonkowa" raczej nie nie występuje (przynajmniej nie w stopniu wyższym niż gdzieś indziej).

Służba zdrowia: Nie ma wymogu dodatkowych szczepień przy wyjeździe do Mongolii; pamiętać jednak trzeba, że służba zdrowia (podobnie jak w Polsce:)) praktycznie nie istnieje.

Jeśli ktoś po lekturze powyższej noweli ma własne przemyślenia lub sugestie - proszę o przesłanie ich. Na pewno zamieszczę sprostowania i wszelkie cenne pod względem merytorycznym uwagi.



www.mongolia.olsztyn.pl:
Mongolia, kraj ogromny i tajemniczy, odległy dla Polaków, ale jednak bliski z racji częstych kontaktów w czasach PRL-u, czy to jako wymiana gospodarcza, wymiana studencka, częste wyprawy polskich paleontologów na pustynię Gobi. Wcześniejsze kontakty Polsko-Mongolskie skończyło spotkanie pod Legnicą w 1241 i przyjacielskie ono bynajmniej nie było. Kraj według powszechnego mniemania pustynny, lub stepowy, czemu więc jechaą tam na ryby? Chyba raczej na mongolskiego robaka śmierci (mong. олгой-хорхой, olgoj-chorchoj) prekursora Diuny. Ale pozory mylą, Mongolia to kraj rzek, jezior, wielu gatunków ryb, między innymi słynnych tajmieni – kuzynów naszych głowacic, lenoków, lipieni, szczupaków, okoni, osmanów, miętusów i wielu innych. Jest to też oczywiście raj dla myśliwych, globtroterów oraz amatorów wspinaczki górskiej. Oprócz niezwykłych krajobrazów jest to kraj ciekawy pod względem tradycji, zwyczajów; to kraj nomadów, geer (jurt), wielotysięcznych stad krów, kóz, owiec, wielbłądów, jaków, gdzie koń jest ciągle podstawowym środkiem transportu. Mongolia to także miasta, a przede wszystkim miasto Ułan-Bator (mong. Улаанбаатар, Ulaanbaatar) pełne drogich samochodów, elegancko ubranych kobiet, wieżowców, ale także jurt, stad bydła na przedmieściach; miasto wielkich interesów, ale też biednych ludzi ściągających z prowincji, szukających swojej szansy.

www.mojamongolia.com:

Klimat Mongolii:
Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że Ułan Bator to najzimniejsza stolica świata! Temperatury minimalne, odnotowane w tym mieście to minus 39,5oC w 2001 roku i nawet minus 49oC w 1954 roku. Można się tylko domyślać, że w odkrytym stepie może być jeszcze gorzej.
Zimno zimno w Mongolii

Zimno zimno...

Pamiętam z okresu studiów, że poczucie zimna to wypadkowa trzech czynnikόw: temperatury, ruchu powietrza i jego wilgotności. Dlatego właśnie w Mongolii wcale nie jest aż tak zimno, bo poza temperaturą pozostałe dwa elementy są wyraźnie korzystne dla ludzi (kilku milionόw) i zwierząt hodowlanych (kilkudziesięciu milionów). Powietrze jest suche, niebo bezchmurne przez ponad 300 dni w roku, opady niewielkie, średnio 200-300 mm/rok, a w 1965 roku odnotowano nawet zaledwie 109 mm. W efekcie znane nam zjawisko korozji metali zachodzi tutaj wielokrotnie wolniej niż w wilgotnej Europie. Nie zamarzają też, mimo mrozu, szyby okienne czy samochodowe.

Mongołowie dostosowali się przez wieki do tych warunkόw. Ciepłe stroje, filcowe buty, przytulne jurty z podtrzymywanym w centralnym punkcie tych przenośnych domόw – ogniem, dają dobrą ochronę przed zimnem. Przyjezdni, ubrani w nowoczesne “polary” i “gore-texy” mogą spacerować godzinami, nie wychładzając swoich organizmόw.

Po zimie zwykle przychodzi lato, a w klimacie kontynentalnym to upały. Według statystyków najcieplejsze było lato 1999 roku z temperaturą + 38oC w cieniu. Jak będzie w 2006 roku – najpierw doświadczę na własnej skόrze, a potem opiszę w jednej z kolejnych relacji.

Kuchnia Mongolii:
Tradycyjna mongolska kuchnia jest bardzo odmienna od europejskich, ale też i wielu azjatyckich  standardów. Jest o wiele bardziej odległa od innych różnic: kulturowych, muzyki, ubiorów, wyposażenia mieszkań, motoryzacji, medycyny…. W tych obszarach podobieństwa obserwowałem każdego dnia, w wielu dziedzinach różnice były  wręcz trudno dostrzegalne. Z kuchnią jest inaczej – Mongolia to zupełnie inny świat. Wynika to z tradycji, ale głównie z trudnych warunków klimatycznych, powodujących bardzo ograniczoną podaż surowców roślinnych. W mongolskich warunkach pogodowych nie dojrzewa praktycznie żaden znany owoc! Wyjątkami mogą być jedynie leśne borówki i jagody. Podobnie sytuacja wygląda z ziołami, co przez wieki ograniczało dostęp do przypraw, a nawet  zwykłą sól czyniło drogim delikatesem.

Z warzyw udają się uprawy zaledwie kilku podstawowych – ziemniaków, marchwi, kapusty, ogórków, czasami pomidorów. Bogato zaopatrzone sklepy i bazary oferują jednak wszystko. Wszystko, i to w atrakcyjnej dla wzroku jakości, przyjeżdża od  dwudziestu już lat przede wszystkim z sąsiadujących od południa Chin. Oferta zatem jest olbrzymia, tradycja pozostaje  natomiast tradycją. Mongolska kuchnia jest zdecydowanie zdominowana w okresie letnim przez mleko (z pochodnymi, w tym serami, które raczej sprawiają wrażenie zasuszonych kożuchów z mleka), a w okresie zimowym przez mięso. Cała reszta – to jedynie dodatki i dekoracje. Posiłek Mongoła to zawsze duży i tłusty kawałek słabo osolonego mięsa. Dominuje baranina, łatwo dostępna jest też wołowina, tańsze od niej jest mięso końskie i wielbłądzie. Nie ma zwyczaju spożywania młodego mięsa np. cielęciny. Smakosze takich dań mogą wręcz spotkać się z towarzyską izolacją. Niechętnie są też w Mongolii spożywane   ryby. Mięso bywa rozdrabniane, bardzo często przygotowywane w formie pierogów, gotowanych w wodzie czy na parze (buudzy),  albo smażonych w głębokim tłuszczu (chuuszury). Zawsze jednak zawartość musi być tłusta… Popularne są zupy mięsne, często, zwłaszcza w warunkach stepowych  -  gotowane na bazie suszonego mięsa.  Jeśli Europejczyk zostanie poczęstowany takim posiłkiem – natychmiast po spróbowaniu rozgląda się za solą, pieprzem, papryką czy innymi „vegetami”.

Drugim podstawowym surowcem, na bazie którego tworzy się wiele wymyślnych dań, jest mleko. Mleko krowie nie jest specjalnie cenione, o wiele wyżej  tłustsze mleka wielbłądów, klaczy, owiec, kóz, jaków…… Dieta bogatotłuszczowa stosowana jest od wczesnego dzieciństwa do późnej starości. Najważniejsza jest kaloryczność potraw, walory smakowe i atrakcyjność wzrokowa są znacząco mniej ważne.

Powyższe spostrzeżenia nie dotyczą turystów czy przebywających dłużej w Mongolii obcokrajowców.  Od wielu już lat oferta handlowa jest bardzo bogata, w czym niemały jest też udział polskich eksporterów. W Ułan Bator i innych większych miastach bez trudu można kupić w zasadzie to samo, co w przeciętnym europejskim sklepie. Przygotowanie z tych produktów dań atrakcyjnych dla naszego podniebienia – wymaga jednak inwencji i talentu. W placówce udawało nam się wyszkolić  mongolski personel w przygotowywaniu fantastycznych zup, rolad z wielbłądziny nie różniących się smakiem od wołowych, klasycznego polskiego bigosu, pasztetów, wspaniałych deserów lodowo-owocowych mimo 35 stopniowego mrozu  za oknem……..

Kilka słów o napojach. Nawet woda pitna bywa  na olbrzymich obszarach tego kraju problemem.  Klasycznym napojem, kojarzonym na całym świecie z Mongolią jest kumys. To mleko klaczy, poddane wielodniowej fermentacji, zawierające niewielką ilość alkoholu. Drugim popularnym napojem jest „sute caj”, czyli gorąca herbata z mlekiem i dodatkiem masła i soli. W smaku dominuje słonawe mleko, herbata jest prawie niewyczuwalna. Dostępne są też w szerokiej ofercie piwa, wódki, trochę gorzej z lepszymi winami, których oferta jest także bogata, ale ceny wysokie. Wódki markowe w szerokim asortymencie dostępne są w cenach światowych, wódki wyraźnie niemarkowe można nabyć w cenie nawet poniżej dolara za ½ litra, pochodzące prawdopodobnie z nielegalnych dostaw z Chin. Produkcja piw i wódek mongolskich wzrasta corocznie o kolejne 25% w stosunku do poprzedniego roku.

W Ułan Bator dostępne są dziesiątki restauracji, oferujących dania z całego świata: rosyjskie, ukraińskie, chińskie, japońskie, koreańskie, indyjskie, tajskie, wietnamskie, ale też francuskie, niemieckie, włoskie, węgierskie, czeskie. Niezależnie od nich funkcjonują setki barów i restauracji typowo mongolskich,  gdzie można najeść się do syta nawet za równowartość jednego amerykańskiego dolara.

Jednoznacznego sprostowania wymaga też wielokrotnie ponawiana sprawa częstowania gości okiem wołu czy konia. To w Mongolii się nie zdarza! Podobno bywa tak w Kazachstanie, ale też  nie mogę tego potwierdzić. Mongołowie nigdy nie przymuszają gościa do jedzenia czy picia. Częstują, dolewają, wznoszą toasty…. ale nigdy do niczego nie zmuszają. I za to też ich polubiłem.

www.ruszglobusem.pl:

Kuchnia Mongolii:
Głównym składnikiem pożywienia w stepie jest mięso. Najczęściej będzie to baranina, mięso jaka czy wielbłąda. Zważywszy na klimat w którym oprócz trawy nic raczej nie urośnie nie jest to zaskoczeniem. Z owoców i warzyw w stepie ciężko spotkać coś innego niż cebulę. Potrawy są w zasadzie cztery:
- buuz – pierogi z mięsem gotowane
- khuushuur – pierogi z mięsem smażone
- tsuivan – makaron z mięsem
- coś na kształt smażonych mącznych ciasteczek.

Pierożki

Wszystko popijane jest herbatą süütej tsai . Koneserzy chińskich zielonych herbatek będą jednak zawiedzeni. W Mongolii pije się czarną herbatę z dodatkiem tłustego mleka i soli. Pisząc tłustego nie mam na myśli naszego 3,2% tłustego mleka. W supermarkecie w Ułan Bator to jest raczej jedno z chudszych mlek, które dochodzą do 10%. W stepie pasterze używają raczej mleka z tą górną zawartością tłuszczu.

Nasze pierwsze spotkanie z süütej tsai wypadło zdecydowanie na niekorzyść dla süütej tsai. Było to już naszego pierwszego wieczoru w Mongolii. Spragnienie i pełni entuzjazmu do lokalnych specjałów sięgnęliśmy po napój po czym na naszych twarzach zagościł trudny do opisania grymas. Problemem nie tyle był smak herbaty, bo po pierwszym łyku zmusiliśmy się nawet do kolejnego, co rodząca się świadomość, że przez kolejny miesiąc miał być to nasz podstawowy napój. Na szczęście następnego dnia rano okazało się, że poprzedniego dnia kucharce omsknęła się ręka przy wsypywaniu soli. Z braku alternatywy süütej tsai stała się naszym ulubionym napojem na następny miesiąc.

W stolicy i wioskach można dostać naturalnie coś więcej niż mięso, mąkę, mleko i cebulę które są podstawą przeżycia w stepie. W miejscowych sklepikach polski turysta odnajdzie całą gamę surówek z Polski oraz koreańskie piwo Cass. W Ułan-Bator znaleźliśmy nawet herbatę instant 3 w jednym. Dla tych so nie czytali uważnie, 3 w 1 oznacza herbatę, mleko i sól :) . Ci, którzy nie wyznają zasady, że nie jedzą tego na czym jeżdżą mogą skosztować w stołecznych restauracjach koniny.

W okolicach jezior miejscowi zajmują się połowem ryb, które po uwędzeniu wprowadzają urozmaicenie do ich jadłospisu.

Pisząc o kuchni mongolskiej nie sposób nie wspomnieć o chyba najbardziej znanym w świecie mongolskim napoju – kumysie. Kumys czyli sfermentowane mleko klaczy dostępny jest tylko latem. Podróżując po Mongolii w maju niestety nie dane mi było go skosztować.



Uwaga: Poniższe zdjęcia nie są z oczywistych względów mojego autorstwa;

Zdjęcia pochodza z internetu; część z nich to dokumentacja wyścigu samochodowego do Mongolii, autorami innych zdjęć są: Bolesław Uryn, Romuald Koperski, Zbigniew Kulak, Mariusz Reweda a zdjęcia pochodzą z ich portali (patrz zakładka "linki"). Jeśli kogoś z autorów pominąłem, to wyłącznie z roztargnienia i faktu, że zdjęcia kolekcjonowane są przeze mnie od dłuższego czasu; prosze o kontakt, to zamieszczę sprostowanie. Jeśli któryś z autorów nie życzy sobie zamieszczania jego zdjęć - proszę również o kontakt; usunę je).

zdjęcia W.Sawickiego - Mongolia Expedition 2010:

Free counters!

PATRONI I PARTNERZY "CHALLENGE: ARMENIA"

patronat honorowy wyprawy

ZAPOWIEDZI: