Nomad, czyli Grand Vitara XL-7

No to... ZACZYNAMY!!!
Nomad, czyli Grand Vitara xl-7 w wersji ciężarowej 2 osobowej; 2 osoby oznacza duuuużo miejsca na graty;)
Będą modyfikacje, cięcia, spawania bo i droga daleka:Armenia aż do granicy z Iranem; a może i Iran?

A specyfikacja? Oto ona:
1. Spanie dla 2 osób
2. Kuchnia i miejsce siedzące dla 2 osób za dnia w kabinie
3. Autonomiczność na ok. 1000km (120l benzyny)
4. Zbiornik na wodę, lodówka zasilana panelem PV, kuchenka gazowa-obsługiwana przynajmniej pod zadaszeniem, a jeśli się da-również wewnątrz
5. Bezpieczeństwo, czyli system gaszenia silnika (znany zresztą z Nissana)
6. Miejsce do załadunku wszystkich przydasiów (zebrało się tego około 280kg-skrzynie z częściami, lift, podnośnik na spaliny,trapy, kotwica, wyciagarka i wszelkiej maści tytyrytki, śrubki, nakrętki i taśmy naprawcze)
7. Wszystkie te sprzety muszą być w miarę możliwości dostępne ze środka (komary z Syberii do teraz mnie straszą po nocach Emotikon smile )
8. 2 kola zapasowe.
9. Miejsce na gadżety; każda w wypraw odbywa się w formule "pojechać, pozwiedzać, pomóc dzieciakom".
10. Najważniejsze- Baltazaar wersja Beta ma nie rzucać się w oczy (przynajmniej nie już z kilometra).

Uff... uda się? Na pewno! Trochę zajęło obmyślanie na to wszystko patentu, ale teraz już jest

Zabudowa wnętrza

Zabudowa wnętrza to przede wszystkim... ukłon w stronę lenistwa i konformizmu ;) Z tego też względu we wnętrzu jako pierwsze pojawiło się oświetlenie ledowe na podsufitce zapewniające odpowiednią ilość światła przy minimalnym zużyciu prądu. I tu uwaga praktyczna - standardowe mocowania na taśmę samoprzylepną wytrzymują drgania, ale na kilka dni; propozycja dla bardziej ambitnych - systemowe profile montażowe do listw led, dostępne na każdym portalu handlowym - ja kupiłem na znanym, zaczynającym się na "a" za kilkadziesiąt złotych. 

Kolejny etap, to zabudowa przestrzeni "paki" celem zorganizowania rozsądnej przestrzeni życiowej. Priorytetem było oczywiście uzyskanie płaskiej podłogi pod którą możliwe będzie schowanie wszystkich potrzebnych skrzyń. Wersja ciężarowa Vitary XL-7 wyposażona jest w standardzie w płaską fabryczną podłogę, która umożliwia wygospodarowanie schowków pod podłogą, dostępnych poprzez boczne tylne drzwi.
Pierwsza przymiarka, czyli załadowanie skrzyń będących obowiązkowym wyposażeniem podczas wypraw; drobne zmiany w ich konfiguracji, aby optymalnie wykorzystać przestrzeń i tak powstaje zarys zabudowy. Zabudowa musi przenieść obciążenie około 200kg (2 leżące osoby) i być przy tym jak najlżejsza. Z tego też względu jako materiał do budowy posłużyła sklejka gr. 10mm - na tyle wytrzymała (zwłaszcza "na sztorc") i na tyle lekka aby podołać zadaniu. Aby zoptymalizować funkcjonalność zabudowy środkowa przegroda skrzyni została zaprojektowana jako demontowalna.

Przyszedł czas na montaż: wkrętarka, wkręty do drewna i blachowkręty do metalu (mocowanie do blach podłogi pośredniej - występuje ona w wersji ciężarowej).

Wymierzenie wysublimowanych krągłości wnętrza współczesnych samochodów nie jest wdzięcznym zajęciem, a pokrywa skrzyni, jak również wysuwany blat będący przedłużeniem przestrzeni do spania wymagał dopasowania do kształtów tapicerki. Rozwiązanie? Bardzo proste: pisak, wyrzynarka i duużo cierpliwości.

I w ten sposób w przeciągu kilku godzin powstała zabudowa mieszcząca skrzynie, i umożliwiająca spanie dla 2 osób. Dodatkowo zsuwana tylna część "spania" umożliwia korzystanie z bagażnika, jako części dziennej (tam z czasem pojawi się kuchnia) w trakcie wypraw oraz wykorzystanie jej jako typowego bagażnika w codziennym użytkowaniu. Teraz czas na tapicerkę naklejaną na zbudowaną "meblościankę", montaż oświetlenia w skrzyni (dostępnej poprzez unoszone wieko również od środka) oraz zaślepienie szyb tylnej części samochodu. W tak przygotowanych wnękach pojawią się schowki - półki zabezpieczone siatką.

Surowa sklejka pokryta została wykładziną, przez co w środku zrobiło się przytulniej; system rozkładania wersji sypialnej już działa.

Drobna zmiana w oświetleniu - do tej pory listwa ledowa zamontowana do tapicerki nie zdała do końca egzaminu; drgania samochodu powodowały odklejanie się taśmy ledowej, stąd też decyzja zapadła - montaż oświetlenia LED za pomocą aluminiowego profilu dedykowanego listwom ledowym. Dzięki temu udało się uzyskać stabilnie zamocowane oświetlenie, jak również dodatkowe miejsce na lekki bagaż na powstałym w ten sposub ruszcie z profili.

Oświetlenie ledowe okazało się na tyle "wydajne", że w porze nocnej szyby wyklejone fabrycznie ciemną folią.... przestały działać :) Wokół samochodu pojawia siękosmiczna poświata po włączeniu oświetlenia wnętrza, co skutkuje tym, że widać wszystko co w samochodzie się dzieje. Zapadła zatem decyzja o "izolacji" wnętrza samochodu; zaklejone zostały wykładziną tylne szyby za słupkami "C". Szyby w tylnych drzwiach pozostały, co ułatwia manewrowanie. Rekompensatą pozostawienia szyb w drzwiach było wykonanie tropiku wewnętrznego; po budowie Baltazaara pozostała spora nadwyżka zadaszenia Fjord Nanasen, co skutecznie zostało wykorzystane. Przygotowanewg szablony "zasłonki" mocowane na klasyczne żabki do firan działają wzorcowo (najprostrze rozwiązanie jest zawsze najlepsze ;) )

Tylne szyby, za słupkaki B są w samochodzie wyprawowym "ewidentnie niepotrzebne". Potrzebne są natomiast wszelkiego rodzaju schowki i z tego powodu walka w ostatnich dniach ukierunkowana była na wykorzystanie wnęk szyb w celu organizacji tychże miejsc. Powstała zabudowa w miejscu obu tylnych szyb; wykładziną zaklejone szyby sprawiły, że zmagazynowane tam rzeczy nie będą udeżały o szyby, czym umiemożliwiają porysowanie folii przyciemniających. Dodatkowo, od środka auta pojawiły się panele ze sklejki 6mm wykończone również wykładziną. Tym samym oficjalnie zakończyły się prace nad wnętrzem "nowej" Grand Vitary. Oto fekty:

Lift zawieszenia

Skompletowane zostały wszystkie elementy zawieszenia potrzebne do podniesienia Grand Vitary o około 3-4cm; podkładki pod sprężyny, tuleje przedłużające mocowania przednich amortyzatorów oraz dłuższe amortyzatory na tył (Monroe od Poloneza pasują idealnie – skok tłoka i mocowania identyczne jak w  oryginale, a są o 4cm dłuższe co umożliwia wstawienie podkładek pod tylne sprężyny). W ten sposób prześwit zwiększył się o tyle, że można myśleć o nowych oponach.

Dolot powietrza

Zawieszenie podniesione, środek wykończony; zabieram się za dolot powietrza. Na wszelkiej maści portalach aukcyjnych dużo jest produktów dedykowanych poszczególnym modelom, ale ich podstawowa wada jest jedna - wykonane są z tworzywa, a to oznacza, że - bez względu na możliwości oratorskie sprzedawcy, tak czy owak ulegnie awarii przy spotkaniu z przeszkodą.
A pamiętać należy, że snorkel to element wystający z karoserii,m a jego "czapka" tym bardziej.

Jako element customowy, nie wszystko było od razu dostępne, ale po miesiącu przymiarek udało się! Kawałek rury - nierdzewnej, lub aluminiowej, aby nie musieć jej zabezpieczać (zwłaszcza) od środka antykorozyjnie. Kilka kolanek elastycznych i łączników, trochę opasek zaciskowych i gotowe. Problemem jedynym był sposób mocowania do samochodu - na tyle elastyczny, aby elementy dolotu nie tarły o karoserię, a na tyle mocny, aby go nie "zgubić". Do tego priorytetem było ewentualna możliwość naprawy i wymiany, a więc całość musi być demontowalna i prefabrykowana z ogólnie dostępnych części. Na pomoc przyszła expedycja.pl, gdzie znalazłem mocowania Quick Fist Go umożliwiające mocowanie elementów takich właśnie jak rura do karoserii auta. Góra snorkela wyposażona została w filtr cyklonowy. Dlaczego taki, a nie klasyczną "czapkę"? No cóż, ja nie topię auta w wodzie, a używam go do podróżowania. Potrzebuję czyste, odseparowane od cząstek pyłu i piasku powietrze.

A oto efekty pracy:

Na koniec kilka ważnych kwestii:

1. Dolot musi być szczelny; nie chodzi o lans, ale powinien "działać" niedopuszczając wody i kurzu do silnika.

2. Pamiętajcie, że każdy element wystający z karoserii łatwo stracić w terenie. warto to mieć na względzie przygotowując się do prefabrykacji customowych rozwiązań.

3. Każdy samochód musi spełniać wymagania obowiązujących przepisów. Elementy nie mogą wystawać poza obrys, nie mogą być ostre i nie mogą się urwać w czasie jazdy lub ewentualnego wypadku.

4. Proponuję rozważyć możliwość łatwego demontażu dolotu - różnie to bywa, czasami trzeba będzie go naprawić lub zdjąć w warunkach terenowych.

5. Ważne jest, aby zdemontować tłumik szmerów znajdujący się w nadkolu. Dostać siędo niego można po odpięciu osłony nadkola - od dołu i odkręceniu dwóch nakrętek w ścianie komory silnika. W ten sposób mamy łatwy dostęp do wlotu powietrza do puszki filtra.

Bagażnik dachowy, jego funkcja jest oczywista - nie wszystko zmieści się w kabinie. Z tego też względu również na Vitarze finalnie zamontowany został stalowy, ocynkowany bagażnik, analogiczny do sprawdzonego podczas wyjazdu do Mongolii bagażnika Baltazaara. Na naszym Nomadzie XL-7 zamontowany został jednak dłuższy, bo mierzący 183cm bagażnik (dach Suzuki ZL-7  jest wystarczający długi); wykonany z zamkniętych profili 20x20x2mm i rurek okrągłych o średnicy 15mm jest wystarczająco lekki i sztywny. Całość zabezpieczona została relingiem zabezpieczonym przed upadkiem bagażu. W tylnej części bagażnika profile ramy obwodowej bagażnika celowo zostały niezaślepione; w tych właśnie miejscach istnieje możliwość wsunięcia w profil przedłóżki, która podczas postoju będzie służyłyć jako ramię do powieszenia prysznica solarnego.

Kolejny etap prac nad Vitarą, to montaż instalacji gazowej, która zwiększyła zasięg do okoła 1000km. Wstawienie dużej butli na gaz spowodowała potrzebę modernizacji przestrzeni sypialnej; została podniesiona o 4cm aby zbiornik znalazł się pod przestrzenią "sypialną". W międzyczasie na bagażniku dachowym znalazło się oświetlenie ledowe pomocne w czasie funkcjonowania po zmroku. Dodatkowo zmodernizowanych zostało kilka patentów, któe nie przetrwały próby czasu, a dokładniej przeciążeń w terenie.

Dozbrajanie Nomada, po ostatnich konfrontacjach pasa przedniego Vitary z granitowymi wytworami okresu polodowcowego, których to wiele znajduje się na obszarze lasów i żwirowni Pomorza, do prostowania kwalifikowały się elementy podwozia i karoserii. Decyzja była więc jednoznaczna - montaż "grilla", którego  główna funkcja to nie lansowanie się "na bulwarach", a osłona reflektorów i chłodnicy. W ten sposób w garażu pojawiło się zmęczone troche orurowanie Opla Frontery. Cel na najblizsze dni - modyfikacja elementów mocujących.

Kwestia higieny, to jak wiadomo sprawa nie do dyskusji - zwłaszcza na tak małej przestrzeni jak samochód. Miejsce na prysznice słoneczne są - na bagażniku dachowym. Prywatność podczas kąpieli natomiast rozwiązujemy tak ;)

Wersja finalna, która nie wymusza na nas wożenia trzech metrów bierzących rury wygląda tak jak poniżej. Cały zestaw składa się z 2 elementów rury PCV  o średnicy 25mm służących jako prowadnice podczepione pod bagażnikiem dachowym. W prowadnice wsuwany jest stelaż zasłony prysznicowej, składający się z trzech odcinków rury o średnicy 18mm, połączonych dwoma kolankami. Taki zestaw daje minimalny "luz" w prowadnicach (około 1mm), dzięki czemu stelaż można wsunąć pod bagażnik podczas transportu. Wszystkie elementy dostępne są na dziale armatury grzejnikowej w hipermarkecie!

....jest wiosna 2017; trochę czau minęło  i bakcyl majsterkowania dał o sobie znać ponownie. Zważywszy, że dodatkowo odezwały się pewne mankamenty obecnie użytkowanej zabudowy (zwłaszcza wysokość części sypialnej daje się powoli we znaki) nadszedł czas podjęcia "życiowej decyzji". Sprzedaż auta i wymiana na nowszy model? W żadnym wypadku - przebudowa!

Zaczynamy od demontażu istniejącej zabudowy, co pozwoli nam spojrzeć chłodnym okiem na całe wnętrze. Koncepcja wszak już jest, teraz trzeba ją ubrać w detale.

... no i po wszystkim, zabudowa zdemontowana i Suzuki wróciło praktycznie do stanu sprzed 2 lat ;)

Założeniem podstawowym było uzyskanie zwiększonej wysokości od poziomu łóżka do sufitu, co na pierwszy rzut oka wydaje się nierealne, zważywszy że zbiornik z gazem zostaje bez zmian. Na pewno założeniem dodatkowo podnoszącym poprzeczkę było zorganizowanie spania dla dwóch osób, a żeby nie było zbyt przewidywalnie - również miejsca do przebywania w wersji dziennej - również dla dwóch osób! Za mało wyzwań? No to następne - z racji, że oboje jesteśmy mocno sfokusowani na zrównoważony rozwój, również w tym projekcie założeniem było wykorzystanie wyłącznie tego, co już zostało w istniejącej zabudowie dotychczas wykorzystane - recycling na poziomie 100% ;)

Z tego też względu, po analizie ergonomii i pomierzeniu przyszłych użytkowników potwierdził się pomysł, z którym funkcjonowaliśmy w głowach już od końca jesieni:

Zbiornik LPG zostanie zabudowany do samej góry, tworząc miejsce do składowania dostępne zarówno od tyłu (klapa bagażnika), z boku (tylne drzwi) ale również od środka - stąd też luki wycięte w sklejce. Górny poziom składowania umożliwia dostęp z poziomu podsufitki, a więc w ten sposób samoistnie powstała dodatkowa półka na górze, a miejsce składowania doświetlone istniejącą listwą ledową.

Za siedzeniem pasażera zrealizowana będzie niższa zabudowa, która umożliwi spojrzenie z miejsca kierowcy na "prawy tył" - Ci z Was, którzy jeździli kiedykolwiek blaszakiem wiedzą o co chodzi ;) To właśnie miejsce  będzie również wykorzystywane jako stolik podręczny (kawa, laptop), a w trasie - miejsce na instalację lodówki. Tutaj też - na parapecie okna pasażera tylnego rzędu pojawią się.... kwiatki :P Czemu nie? To przecież namiastka domu; nie sadzicie w domu bazylii?

 

Szafka za fotelem pasażera jest z definicji płytsza niż zabudowa zbiornika LPG, a to ze względu właśnie na wspomnianą wcześniej ergonomię. Na długości zbiornika i de facto "szafy" znajdować się będzie dolna część ciała, a nogi... cóż, nie ważne czyje, ale zawsze są węższe niż tułów :)

Za fotelem kierowcy przewidziane jest siedzisko rozkładane do spania w kierunku kokpitu auta (wymagać to będzie przesunięcia foteli i odchylenia do przodu oparć). Na tak powstałej przestrzeni o szerokości 120cm zamierzamy zmieścić - jakkolwiek to dramatycznie brzmi - dwa korpusy podróżnych :D

Po złożeniu części sypialnej pozostają do dyspozycji dwie opcje:

Opcja pierwsza - transportowa: cały tył począwszy od fotela kierowcy po drzwi bagażnika i zamontowanego na nich blatu roboczego kuchni służy jako miejsce do przewożenia skrzyń z ekwipunkiem. Po to właśnie w podłodze pojawiły się solidne zestawy do kotwienia ładunku (nasza wersja to ciężarowa Grand Vitara, która ma dodatkową, stalową podłogę w poziomie siedzeń wersji osobowych i do tej właśnie podłogi montowaliśmy zaczepy)

Opcja druga - przestrzeń dzienna na postoju. W tej konfiguracji skrzynie zostają wystawione dzięki czepu pojawia się minikanapa - siedzisko za fotelem kierowcy i dodatkowo przestrzeń o długości około 150cm, aż do drzwi bagażnika. Skrzynie służą przy okazji jako wzbogacenie kuchni zlokalizowanej na drzwiach bagażnika.

W takpowstałej przestrzeni tyłu auta właśnie ustawiona będzie jedna z mniejszych skrzynek, która wykończona tkaniną służyć będzie jako drugie siedzisko.

A część kuchenna? Jak już wspomniano zajmuje tył auta. Blat kuchenny na drzwiach bagażnika, skrzynia z akcesoriami kuchennymi i zbiornik na wodę do mycia na stelażu przymocowanym w okolicy koła zapasowego. Całość zabezpieczona oczywiście roletą zewnętrzna wyposażoną w ściany tkaninowe naszej marki WhiteMoth.

Po pierwszych przymiarkach i ustaniu dziwnych reakcji sąsiadów - zabudowa została na stałe zmontowana i zainstalowana w aucie; drobna korekta podziału zabudowy wynikająca z gabarytów skrzynek, które będą w tym miejscu składowane i przystępujemy do fazy wykończeniowej.

Wnętrze zostało pomalowane na kolor szary, pasujący do oryginalnej (choć trochę banalnej) stylistyki wnętrza Grand Vitary, po czym postarzone papierem ściernym (oboje lubimy styl Vintage!)

Aby wprowadzić trochę "makijażu" ranty zabudowy oraz tkaniny części sypialnej obszyte zostały tkaniną w kolorze czerwonym. Dodatki, to kompletowane pieczołowicie pamiątki z Mongolii, Kirgistanu itp.

 

 

I tak właśnie prezentuje się wnętrze w całej okazałości:

 

Free counters!

PATRONI I PARTNERZY "CHALLENGE: ARMENIA"

patronat honorowy wyprawy

ZAPOWIEDZI: