BUDOWA KAMPERA

Są ludzie którzy wybierają prostą drogę - równą i wyasfaltowaną; pędzą zatłoczoną arterią wśród McDonaldów i Shellów. Ja wybrałem ścieżkę - krętą i wąską, ale za to odwdzięczającą się niesamowitymi widokami i ciekawymi miejscami. Wiem, że ludzie których na niej spotkam są tacy sami jak ja, bo inni, szczęśliwie dla mnie, pojechali prostrzą drogą. To tyle, reszta to po prostu konsekwencja tego wyboru.

Kilkanaście lat temu odkryłem ze zdziwieniem, że w miejscu pępka mam zainstalowane coś na kształt licznika kilometrów. To tłumaczyło fakt, że gdziekolwiek jechałem, jechałem dłuższą drogą, a do częstych "Nie rozglądaj się, tylko patrz na drogę!" już zdążyłem się przyzwyczaić. Nie pomogały tłumaczenia że "ja się nie rozglądam, ja zwiedzam". Poza tym to nie moja wina, że jakieś 20-25 lat temu hitem szklanego ekranu był legendarny Gąbka -Baltazar Gąbka (herbu Zielona Pietruszka) i jego nie trzymający żadnych racjonalnych zależności kaper wyprawowy.
Przez długi czas użytkowałem Dodga vana - obszernego, łatwego do przeinstalowania na parkingu w sypialnię, a w porze obiadowej w kuchnię z anaksem jadalnym. Nadszedł jednak czas na zmiany w parku maszynowym, ponieważ przebieg dawno przekroczył 600 000 km, co obiektywnie dyskwalfikowało go w dalekich wyjadach. Wybór padł na prostego pickupa i tak pojawił się sprawca całego zamieszania to nic innego jak Nissan pickup Navara z 2001 roku z wolnossącym silnikiem diesla o pojemności 2500cm3. Karoseria oparta na ramie nośnej, przeniesienie napędu na tylni most napędowy typu C200.
Na felgach stalowych o średnicy 16 cali zainstalowane zostały opony typu AT z kostką bierznika 13mm i gestymi lamelami oraz bieżnikiem barkowym. Wyposażony w 30 calowe koła Nissan uzyskał prześwit około 23cm.
Z przodu zamontowany homologowany bullbar z dodatkowym oświetleniem przeciwmgłowym. Halogeny drogowe zamocowane zostały na spreparowanym stalowym (ocynkownaym przed malowaniem) bagażniku dachowym. Przy spawaniu ramy nośnej bagażnika przewidziane zostały dodatkowe mocowania na oświetlenie boczne - robocze.

Dwa lata temu urodził się pomysł przebudowy pickupa na pojazd pseudokamperowy. Pseudo - z premedytacją, ponieważ zdaję sobie sprawę, że zorganizowanie na skrzyni ładunkowej o wymiarach 1,4x1,4m sensownej przestrzeni mieszkalnej jest rzeczą niewykonalną. Precyzowanie planów wygenerowało pomysł stworzenia pojazdu umożliwiającego w miarę komfortowe zwiedzanie dla 4 osób, z czego dwoje to dzieci. Do tego samochód powinien bezstresowo przebywać drogi szutrowe i lekki teren przy założeniu pełnego jego załadunku wyposażeniem kampingowym. Nie chce mi się rozkładać namiotów, zwłaszcza, że przy dwójce dzieci nie ma najmniejszego sensu racjonalne planowanie postojów w oparciu o hotele i pola namiotowe; dlatego też na "pace" musi znaleźć się miejsce do spania dla 4 osób, namiastka kuchni i pokoju dziennego na deszczowe dni. I jeszcze jedno, zasięg "rażenia" pickupa powinien oscylować w granicach 1000km bez tankowania (to ukłon w stronę planowanej wyprawy do Mongolii). W ten prosty sposób wśród znajomych okrzyknięty zostałem mianem "sprawnego inaczej".


Dwa lata przemyśleń i projektowania zahaczały z jednej strony o kupno kapsuły mieszkalnej, a z drugiej - o budowę na ramie samochodu modułu mieszkalnego w oparciu o przestrzenną kratownicę z poszyciem z blachy (średnio 2 godziny przed snem przez mniej więcej 730 dni daje prawie 1,5 tysiąca myślo-godzin, czego efekty znajdziecie w galerii). W międzyczasie przygotowane zostały stalowe progi z grubościennego profilu stalowego, które zamocowane zostaną do ramy podwozia na śruby. Nie przewiduję spawania progów z obawy przed rozhartowaniem elementów stalowych ramy pod wpływem wysokiej temperatury. Zaletą zamontowania masywnych progów, poza zabezpieczeniem karoserii przed uszkodzeniem podczas przejazdu - jest obniżenie środka ciężkości samochodu oraz możliwość wykorzystania ich jako punkt podnoszenia podnośnikiem typu farm-jack.
W garażu znalazło się miejsce na aluminiowy zbiornik na paliwo o pojemności 120 litrów, który zamontowany będzie - na tym etapie - "gdzieś z tyłu". Tyle w ramach wstępu...

 Zaczęło się od przeglądania stron w poszukiwaniu inspiracji począwszy od zapaleńców skupionych wokół Bajataco (miłośnicy Toyoty Tacomy) którzy na swoim portalu prezentowali ciekawe rozwiązania oparte na podstawowym założeniu - bryła samochodu zostaje bez zmian. Wbrew poważnego ograniczenia w postaci szerokości skrzyni ładunkowej w wielu przypadkach udało się pomysłowo rozwiązać przestrzeń mieszkalną. Problem był jednak jeden - nie znalazłem analogicznych zabudów na krótką skrzynię czterodrzwiowego Nissana. Choć pewnie nawet gdybym znalazł kolejne problemy pojawiłyby się stosunkowo szybko - cena, jak "zamieszkać" w czwórkę itp. Jednym słowem Bajataco była prologiem w poszukiwaniu własnego rozwiązania typu "custom".

Nie możnaby w tym miejscu nie wspomnieć o typowych kapsułach mieszkalnych produkowanych przez kilka firm, chyba również polskich. Również i tutaj podstawowym kryterium do dyskwalfikacji była cena przewyższająca kilkukrotnie cenę posiadanego samochodu. Kolejną kwestią, która nie dawała mi spać to waga takiego zestawu; o ile 3,5 tony nie przekroczyłbym na pewno, to ciężar samej kapsuły rzędu 500 kg i więcej wygenerowała we mnie cały algorytm przemyśleń.

Ładowność Nissana to 1,1 tony. Ładowność to suma całego obciążenia jakie mógłbym zainstalować na samochodzie, tzn. 4 osoby (250kg), paliwo w zbiorniku (70kg), trapy (50kg), zapasowe koła (50kg), dodatkowy zbiornik paliwa 120l (ok. 150kg) itp. Daje to łącznie około 600kg, więc na zabudowę pozostaje 500kg - na styk. Kwestią dodatkową jest rozłożenie masy - w tym przypadku w większości na tył samochodu a co za tym idzie przeciążenie tylnich opon, resorów itp.  Na jednej ze stron internetowych znalazłem specjalne poduszki, które podobno można zainstalować między mostem napędowym a ramą, które pozwalają odciążyć resory. Był to przysłowiowy "gwóźdź". Temat zamknięty z wynikiem negatywnym; oto moja dygresja na ten temat: ciężar około 1t (przykładowo) rozłożony na 2 resory (czyli 4 zaczepy piór do ramy) to inaczej 250 kg nacisku punktowego na ramę - fabrycznie przygotowaną do przeniesienia tego rodzaju obciążeń (sam zaczep resorów do ramy poprzez swoją przestrzenną formę dodatkowo usztywnia profil ramy nośnej). Montaż poduszek, które w krytycznym momencie przejmują na siebie całe obciążenie powoduje, że na ramę przyłożone zostaje obciążenie po 500 kg (2 poduszki, po jednej ze stron) - w dodatku w miejscu do tego fabrycznie nieprzystosowanym. Wydaje mi  się, że to nie zadziała. Kolejna kwestia - kapsuła mocowana jest sztywno do skrzyni ładunkowej - raczej solidnie, a ta z kolei - sześcioma śrubkami do ramy; znowu - nie zadziała (zwłaszcza na zakręcie). Ostatnia sprawa - wysoka i ciężka zabudowa to zmieniony środek ciężkości i ryzyko utraty stateczności. Do tego potężne opory powietrza i zwiększone tym samym zużycie paliwa. Jednym słowem - nie zadziała (oczywiście są to przemyślenia subiektywne - jeśli uważacie inaczej lub wiecie o czymś czego ja nie wiem - proszę o komentarze).


W ten sposób rozpoczęło się poszukiwanie rozwiązania indywidualnego. Założenia podstawowe to:

 

1. Bryła kapsuły nie powinna wystawać poza wysokość bagażnika dachowego.

To już jednoznacznie zdefiniowało wysokość na około 1,2m nad ramę. Pozwoliło to na zastosowanie poszycia z jednego arkusza blachy (szerokość 1,2m) a tym samym estetyczne wykończenie ścian bez niepotrzebnych łączeń. Z drugiej strony taka wysokość skutkuje tym, że dach będzie unoszony do wysokoości wewnętrznej około 1,8m z wypełnieniem z tkaniny powlekanej i zorganizowanym w tym miejscu doświetleniem. Jednym słowem -klasyczne rozwiązanie typu pull-up (patrz galeria).

 

2. Wymiary rzutu powinny umożliwić "humanitarne" poruszanie się w ruchu ulicznym.

W związku z powyższym szerokość kapsuły została zdeterminowana szerokością samochodu - 1,76cm. Pozwala to na w miarę komfortowe zorganizowanie spania w poprzek kapsuły - prostopadle do osi pojazdu. Długość kapsuły została określona na 1,9m, co jest pierwotną długością skrzyni po rozłożeniu tylnej burty. Taka długość nie zmniejsza jeszcze kąta zejścia a tym samym nie naraża całej konstrukcji na zniszczenie w terenie. Wejście przewidziano z boku pojazdu, aby znajdowało się pod docelowo zaplanowaną roletą wzdłuż jednego z boków samochodu.

 

3. Zasięg 1000km.

Przy zakładanym spalaniu około 15l potrzebuję 150l paliwa. Fabryczny zbiornik ma pojemność około 55 litrów, co daje deficyt rzędu 100 litrów. Z tego też względu za kabiną przedziału pasażerskiego przewidziane zostało miejsce na zamontowanie w poprzek pojazdu dodatkowego aluminiowego zbiornika o pojemności około 120l. Umiejscowienie go blisko środka pojazdu sprawia, że ciężar rozkłada się równomiernie na obie osie.

 

4. Spanie dla 4 osób.

I tu zaczęły się pierwsze problemy związane z deficytem miejsca. Przy założeniu że szerokość części mieszkalnej to 1,76m część sypialna zaprojektowana została poprzecznie do osi pojazdu. W ten sposób nad zbiornikiem pojawią się szafki a na ich blacie miejsce do spania (1,76x0,55cm). Dwa miejsca przewidziane zostały w części tylnej, po rozłożeniu kanap i złożeniu stolika (1,76x1,35). Kolejne miejsce analogicznie do pierwszego - pojedynczego pojawi się z tyłu kapsuły, również w poprzek pojazdu ponad łózniem podwójnym.

 

5. Przestrzeń dzienna

Zorganizowana po złożeniu podwójnego łóżka; składa się na nią kanapa dla 4 osób (narożna) i stolik. Pod siedziskami znajdują się schowki. Z przodu kapsuły, nad zbiornikiem przewidziano szafkę. Ze względu na zbiornik paliwa zrezygnowałem celowo z organizowania kuchni gazowej wewnątrz. Zważywszy, że kapsuła będzie wykorzystywana zazwyczaj w okresie letnim, część kuchenna pojawi się pod roletą na zewnątrz samochodu.


 

6. Ciężar

Konstrukcja szkielotowa z rur kwadratowych - około 85kg

poszycie z blachy - około 55kg

dodatkowy zbiornik paliwa - 20kg

170 l paliwa - 170kg

elementy wnętrza (sklejka, tapicerka) około 20kg

Łącznie przewidywany ciężar zabudowy oscyluje wokół 350kg. Dodatkowo samochód odciążony został o około 100 kg (to tylko założenie szacunkowe- nie sprawdzałem ciężaru) poprzez zdemontowanie skrzyni ładunkowej. Racjonalne obciążenie ładunkiem - przewiduję na max. 400kg (może i mniej).

 

Poniżej zbiór szkiców różnych wariantów (żaden nie zakwalifikowany do "produkcji"):



A oto ostateczna wersja

Po szczegółowym rozrysowaniu rzutów, zabudowa prezentuje się następująco: w wersji "dziennej" - alkowa z siedziskami w tyle samochodu. Pod siedziskami znajdują się schowki. Nad osią tylną miejsce znajdzie zbiornik na dodatkowe paliwo (długość 153cm) a nad nim szafka z rozkładanym blatem (po rozłożeniu służyć będzie jako łóżko). Wersja "nocna" to złożony stolik i powstałe w ten sposób łóżko 2 osobowe o wymiarach 120x172cm. Na rozłożonym blacie zorganizowane będzie również łóżko o wymiarach 120x172cm, częściowo nachodzące nad łożko dolne. Różnica wysokości między nimi to 55cm.

Snorkel

Nissan nie będzie służył do przepraw przez ekstremalne zbiorniki wodne, wodospady itp, tym niemniej zakładam, że może zdarzyć się potrzeba wjechania w miejsce, gdzie poziom wody będzie wyższy niż wlot powietrza do silnika znajdujący się w lewym nadkolu. Dla silnika oznacza to pewnie mało bolesną - ale szybką i definitywną śmierć, z tego też względu zamontowany zostanie wyprowadzenie wlotu w wyższe miejsce. Z przyczyn praktycznych (eliminacja martwego pola, istniejący stelaż bagażnika możliwy do wykorzystania przy montażu) wylot będzie w okolicy dachu. Na zakończeniu dolotu zamontowany zostanie filtr cyklonowy wstępnie oczyszczający powietrze z pyłu i piasku, co zakładam, że będzie zjawiskiem codziennym na drogach szutrowych Mongolii (zwłaszcza przy średniej wilgotności w Mongolii nie przekraczającej 20% w okresie planowanego wyjazdu). Filtr cyklonowy to również ukłon w kierunku innych uczestników wyprawy i jazdy w kolumnie (zwłaszcza za kimś).
Z przyczyn finansowych nie będzie to snoorkel gotowy, a "samoróbka" z łączników silikonowych odpornych na zniszczenie oraz dwóch elementów rury aluminiowej. Środkowy element na wysokości słupka okiennego A celowo nie jest zamocowany na stałe, co kompensuje drgania i różnice pracy elementów mocowanych na sztywno do bagażnika i błotnika.


... a po teorii, czas na zajęcia praktyczno-techniczne:

"Pierwsze koty za płoty", czyli materializuje się nasza zabudowa na Baltazara!

No i stało się; samochód wrócił na chwilkę do garażu od naszego mechanika, co wymuszone zostało terminem wizyty u sponsora zabudowy – firmy Borga (kolejny turnus po powrocie z zabudową). W między czasie jednak nastąpił tzw. długi weekend… Jednym ze skutków ubocznych wolnych dni było oczywiście leżenie „pępkiem do góry”(pod Nissanem, ma się rozumieć).

 

A po co?

Celem było oczywiście pozbycie się skrzyni ładunkowej i przygotowanie Nissana do montażu części mieszkalnej. Po zdjęciu plastikowych nadkoli „paka” okazała się ulegać już naturalnej biodegradacji; tym mniejszy był zatem sentyment i większy zapał aby się jej pozbyć! Zadanie nie jest trudne nawet jak dla laika – i to w pojedynkę (druga osoba to oczywiście większy komfort psychiczny, zwłaszcza przy zdejmowaniu skrzyni z ramy nośnej). Nie można tu oczywiście nie wspomnieć o zapleczu warsztatowym wymaganym w tego typu operacjach:

1. szlifierka kątowa z hipermarketu – taka za 39,99zł :)

2. młotek,

3. klucze (w sumie nie wiem po co, bo wszystkie śruby i tak trzeba było obciąć)

4. kilka Snickersów (też z hipermarketu)

 

A oto procedura tej operacji:

  1. Odkręcenie oświetlenia (odpięcie kabli, które znajdują się na poprzecznej belce ramy, tuż przed tylnim zderzakiem.
  2. Okręcenie mocowania wlewu paliwa – (dosłownie) trzy śrubki dostępne po otwarciu klapki zabezpieczającej wlew.
  3. Odkręcenie (a raczej odcięcie) sześciu śrub mocujących skrzynie do ramy. Cztery z nich znajdują się w okolicy mocowania resorów, z czego jedna z nich jest dosyć konfliktowo zlokalizowana – tuż nad wlewem paliwa :( Z nią też walczyłem najdłużej, szerokim łukiem omijając wszelkie elektronarzędza. Ostatnie dwie śruby znajdują się w okolicy mocowania koła zapasowego.
  4. Następną ważną sprawą jest spokojnie usiąść i popatrzyć na efekt pracy, ponieważ… to już wszystko! Skrzynia ładunkowa gotowa do zdjęcia.

 

 Kolejny etap to gruntowne mycie ciśnieniowe, konserwacja, montaż oświetlenia i w drogę – do Łęczycy gdzie znajduje się siedziba Borgi!

9 maja to Dzień Zwycięstwa Kazachstanu, ale również.... dzień wizyty w siedzibie naszego Sponsora - firmy Borga, która jakiś czas temu podjęła się wyzwania niełatwego - zrealizować pomysł "szalonego architekta", czyli budowy kampera i.....

 

...wygląda na to że się udało!
Dziś przeprowadzone zostały pierwsze przymiarki do spasowania przygotowanej wcześniej zabudowy z ramą auta. Pełen szacunek dla ekipy montersko - warsztatowo - ślusarsko - spawalniczej oraz kierownictwa Borgi; ilość zapału i pomysłów przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania:) Zabudowa spoczęła na ramie poprzez podkonstrukcję, co umożliwiło jej bezproblemowy montaż - bez ingerencji w żadne elementy konstrukcyjne samochodu. Do tego, pieczołowicie przeprowadzane obliczenia mające na celu dopasowanie zabudowy do pierwotnego ciężaru "paki" z nadstawką okazały się sukcesem; Samochód ani drgnął po nałożeniu konstrukcji, co oznacza że wykonany "domek" rzeczywiście waży tyle ile pierwotne elementy skrzyni ładunkowej! Sukces to nie mały, ponieważ zarówno konstrukcja nośna jak i poszycie to blacha, a kluczem było przede wszystkim użycie małych profili stalowych o stosunkowo cieńkich ściankach. Sztywność zabudowie nadała odpowiednia konfiguracja "w przestrzeni" tworząca coś na wzór przestrzennej kratownicy, przy okazji będąc również rusztem pod wykończenie meblarskie wnętrza. 

Harmonogram na najbliższe dni:

- malowanie poliuretanem konstrukcji

- spasowanie i montaż poszycia

- montaż elementów wykończeniowych i ozdobnych

i na koniec - odbiór!

...no i zgodnie z zapowiedzią - odbieramy Baltazaara!
 

Nadszedł zatem dzień montażu zabudowy na ramie Nissana. Pomimo obaw co do nośności (choć masa przeliczana na wszelki sposoby, to niepokój jest zawsze - zwłaszcza dzień wcześniej :) ) okazało się, że wszelkie obawy były bezzasadne. Zainstalowana zabudowa nie zmieniła praktycznie wogóle rozkładu masy samochodu (nie licząc i tak już mizernej aerodynamiki porównywalnej z kioskiem Ruchu). 
Nadszedł zatem czas na "makijaż" zewnętrzny - loga sponsorów i patronów medialnych oraz wykończenie wnętrza!

A oto Baltazar w trakcie wykańczania:

 

Stelaż nad kołem to zalążek "kuchni polowej". Z tyłu znalazło się mocowanie trapów. Dodatkowo auto wzbogaciło się o moskitierę, przyłącze prądu oraz mocowanie prysznica przenośniego.


A w środku?
Na razie wnętrze Baltazaara jest w "stanie deweloperskim" :) Po prawej łóżko (po rozłożeniu w kierunku przodu - dostaje wymiar 120x176) Po prawej szafka z miejscem na zbiorniki wody i paliwa; nad nimi "garderoba" a powyżej - po podniesieniu dachu kolejna sypialnia. Wnętrze jest w trakcie malowania antykorozyjnego, po czym dostanie instalację elektryczną, izolację a na koniec tapicerkę. 

.... a jak widać na zdjęciach powyżej, sciany zostały docieplone styropianem (2cm) i wykończone sklejką wodoodporną. W grubości ścian poprowadzona jest instalacja elektryczna. Warstwa finalna, to klejona do sklejki wykładzina, która maskuje wszelkie łączenia, wkręty i "inne niedoskonałości" :)

Przebudowa Nissana Pickupa Navary na Baltazaara - mieszkalna wyprawówkę która posłuży nam jako kawalerka na kółkach w drodze do Mongolii powoli zbliża się ku końcowi. Tapicerka z wykładziny przyklejona. "Boazeria" w kolorze Legno Tabac przymocowana do ścian i konstrukcji zabudowy w "garderobie". Dodatkowo, na swoim miejscu jest juz zbiornik wody uzytkowej wraz z wyprowadzonym przyłączem wody na zewnątrz, gdzie znajduje się "aneks kuchenny" ;). W środku działa w najlepsze oświetlenie i gniazda wtykowe na 230V (zasilanie zewnętrzna z przyłącza oraz z akumulatora przez przetwornicę). Całość prac widać na zdjęciach powyżej.

Ostatnie testy na trasie skutkowały drobnymi modernizacjami mocowań bagażu w kabinie oraz odnalezieniem...... kilku przecieków w dachu. Przyczyna była prozaiczna - wąsy po nitowaniu blachy poszycia dachowego :) Trochę silikonu i ... po wszystkim!

 

A na drodze? Cóż, zgodnie z projektem waga samochodu zmienić się nie miała i ... nie zmieniła się. Aerodnamika wszak ucierpiała nieznacznie przez montaż kanciastej zabudowy, ale umówmy się - aerodynamiki i osiągi naszej "chłodni" to rzecz wtórna;) Pomimo załadowania sprzętem i 100km/h na liczniku spalanie mieści się w 10l, co jest przez nas akceptowalne.

Jednym słowem zabudowa Borgi sprawdziła się na medal. Wszystko działa jak należy!

 

 

No dobra; struktura zewnętrzna zabudowy jest de facto skończona. Udało się również szczęśliwie zakończyć prace związane z wykończeniem wnętrza Baltazaara, a wietrzenie magazynów w sklepach "branżowych" pozwoliło na "w miarę humanitarne cenowo" powięszenie zbioru "zabawek" o lodówkę samochodową, przetwornicę 12/230V i kilka innych przydatnych akcesoriów. Do tego wygląda na to, że .... lato się skończyło i zaczyna cieknąć z nieba....
Wszystko to sprawiło, że nie było innego wyjścia, jak zabrać się za wykonanie części namiotowej - wypełnienia pomiędzy sztywną zabudową ścian a dachem. Z racji faktu, że tekstylia raczej dziurawię i niszczę niż wykorzystuję je w procesach twórczych ;) - chwilę tę długo odkładałem w czasie.
    Dzięki outletowi turystycznemu Globrek.com udało mi się zdobyć dwa zadaszenia ORK II Fjord Nansen, z których jedna - nietknięta nożyczkami będzie służyła jako markiza - zadaszenie mocowane do uchwytów zewnętrznych zabudowy oraz bagażnika dachowego. Druga z nich poszła "pod nóż".... I tak po długim weekendowym wieczorze i kilku przymiarkach udało się wyciąć elementy wypełnienia ścian (cięcie pachnącego jeszcze nowością  zadaszenia zaliczyć można do zajęć bardzo stresogennych)... Przymiarki na żywo, potwierdziły jedynie poprawność koncepcji i utwierdziło mnie w przekonaniu, że "polak potrafi" :) Pozostało jedynie obszycie ciętej krawędzi dolnej oraz montaż akcesoriów plandekowych umożliwiających przytwierdzenie tkaniny do poszycia zewnętrznego ścian.
Mocowanie wypełnienia do dachu przewidziane zostało jako "stałe", przykręcone poprzez aluminiowe listwy maskujące do konstrukcji dachu; idea jest wszakże prosta: stanąć samochodem, podnieść dach i ...położyć się spać! Z tego właśnie względu tkanina zamontowana jest na stałe do podnoszonego dachu, a jedyne co nalezy zrobić, to wyłożyć dolną partię ścian materiałowych na zewnątrz poszycia z blachy w celu uniknięcia zalewania wnętrza Baltazaara wodą opadową spływającą po tkaninie.
Mocowanie tkaniny na boku zabudowy (nad drzwiami wejściowymi) umożliwia jej odpięcie, przez co w naturalny sposób tworzy się "okno panoramiczne" zabezpieczone  od wewnątrz moskitierą.

I jeszcze jedna kwestia techniczna:
Człowiek wytwarza 20l pary wodnej na dobę! To nie spekulacje, ale "autentyczny fakt" ;) a co za tym idzie w naszej zabudowie powstanie nawet do 40 l pary wodnej w ciągu doby. Do jej odprowadzenia oraz dla napływu swierzego powietrza wykorzystana jest szczelina powstała po podniesieniu dachu (przeciwległy do ściany wejściowej bok do którego mocowane sa zawiasy dachu). Po podniesieniu dachu, jego okapnik w sposób naturalny zabezpiecza szczelinę przed dostępem deszczu; powstały w ten sposób otwór 1x199cm (0,02m2) odpowiada powierzchnią typewej kratce wentylacyjnej montowanej w drzwiach (znacie te kratki na pewno! - łazienki, wc itp....)
Odprowadzenie zużytego powietrza przewidziano w najwyższym punkcie, czyli na styku górnej krawędzi tkaniny i dachu ( i znów pomocny przy zabezpieczeniu przed deszczem okazał się okapnik dachu;)

 

 

 

Ostatnie dni, to powrót słonecznych dni, a tym samym prace plenerowe (dopasowanie zadaszeń Fjord Nansen. Roleta Ork II to powiększenie "przestrzeni życiowej" Baltazaara o kolejne 9m2, pod którą znajduje się "kuchnia" i część "wypoczynkowa z wodokiem" ;)

 

Pierwsze przymiarki...  i hermetyczne skrzynie z Bundeswehry (choć tak na prawdę to .... z Allegro:) załadowane; potwierdziły się pierwotne założenia - jeszcze na etapie projektowania zabudowy: 2 skrzynie w części mieszkalnej pozwalają w łatwy sposób zmienić siedzisko w dwuosobowe łóżko o szerokości 130cm.

A dozbrajanie wewnątrz? Oczywiście pojawiły się przetwornice, zdublowane zasilanie 12V, monitoring rozładowania akumulatora oraz wszelkie "przydasie". Dodatkowo, na desce rozdzielczej znalazło się miejsce na komputer - Panasonic CF18

Free counters!

PATRONI I PARTNERZY "CHALLENGE: ARMENIA"

patronat honorowy wyprawy

ZAPOWIEDZI: